Zadanie na dziś: zamień marzenia na plany

Jeden z łódzkich murali zainspirował mnie do bardzo prostej zabawy, która doskonale wpisuje się w moje poglądy na życie. Marzenia to plany bez terminu realizacji. Wystarczy zmienić „kwalifikację czynu”, żeby stały się całkiem realne. A jeśli dodać do tego jeszcze prawo przyciągania, które zakłada, że nasza podświadomość posiada moc kreowania zdarzeń, o których rozmyślamy – sukces jest na wyciągnięcie ręki!

Co musicie zrobić? Zastanówcie się, jakich pięć (bo pięć kropek na tym muralu :) ) lokalizacji jest dla Was względnie realnych w tym roku. Nie wyskakujcie od razu z celami wymagającymi sporych nakładów finansowych lub kilku tygodni urlopu (czyli mój trekking w Himalajach nie znajdzie się na tej liście, a Wy raczej podarujcie sobie tym razem Nową Zelandię i Seszele). Sięgnijmy po punkty z zasobów możliwości, a nie marzeń najwyższych lotów. U mnie te kropki na 2017 rok wyglądać będą tak:

1. Holandia (ZALICZONA!)

2. Finlandia (lecę w sierpniu)

3. Rumunia lub Norwegia samochodem Nadwyrężyłam budżet ponadplanowymi Litwą i Łotwą – a więc to one są trzecią kropką.

4. Kaszuby

5. Karpacz, Skalne Miasto, Wodospad Kamieńczyka, Wałbrzych

 

Gorąco Was zachęcam, zróbcie sobie taką listę. Wydrukujcie ją sobie i przypnijcie na lodówce. A żeby była jeszcze bardziej wiążąca, proponuję, żebyście albo wypisali swoją magiczną piątkę w komentarzach pod tym postem, albo na moim fanpage’u. Dlaczego? Bo wtedy deklaracja staje się publiczna i trochę głupio by było się nie wywiązać. Poza tym może się okazać, że jest tu ktoś, kto ma podobne marzenia/plany i będziecie mogli połączyć siły. Warto! Gwarantuję Wam ogromną satysfakcję i dobre wspomnienia, kiedy uda Wam się zrealizować punkty z listy. Odważcie się po prostu :)

Print Friendly

8 comments on “Zadanie na dziś: zamień marzenia na plany

  1. Świetana gra, biorę w niej udział!

    Moje kropki:)))

    1. Warmia i Mazury (zawsze marzyłam i zawsze odkładałam)

    2. Nowy Sącz,Stary Sącz, Krynica Zdrój, Muszyna, Piwniczna, Poprad- Termy Aquacity

    Pozostałe 3 kropki jeszcze się wałkują i klarują, będę uzupełniać :)))

    1. Czekam i będę pilnować porządku :D Mazury to dla mnie Malbork, który koniecznie chcę zobaczyć. No i urzekało mnie brodzenie w błocie po lasach, w których pełno ptactwa. Same jeziora jakoś mniej. Warto pojechać, chociaż masz kawał drogi…

      1. Malbork i Trójmiasto przedeptałam w pazdzierniku, ależ była pogoda, prawie wszystkie możliwe kombinacje w klimacie umiarkowanym hihi.
        Jeziora pociągają mnie w jakiś taki tęskno-wspomnieniowy sposób (dziwne określenie, ale chyba rozumiesz). Tęsknię za wspomnieniami i utraconym jednym trampkiem, został mi się drugi, jedynie i li! Druga kończyna boso wracała do domu.Oj historie…

        Mam kropkę nr 3 – Toruń.
        Pozostałe;4 i 5 to już jakieś wypady urlopowe, ale miejsca jeszcze nie wybrane. Chyba na żywioł :))))

        Ps. Nooo, kawał drogi ponad 700km do Morąga, gdzie chcemy rozpocząć przygodę.

        1. Ja z Mazur pamiętam, jak kolega złowił mnie na spinning – wszystkie trzy haki wielkiej przynęty wbiły mi się w udo i mieliśmy kurs na pogotowie, chyba w Biskupcu. I ten mikrozawał serca, kiedy ktoś krzyknął „uważaj, rak!” podczas mojego wskakiwania do wody. Uciekł mi wprost spod stóp :D Toruń mam z tyłu głowy, ale zniechęca mnie wizja jazdy przez kilka godzin z jednostajnie płaskim krajobrazem ;)

  2. Dołączam:
    1. Katowice
    2. Płock
    3. Siedlce
    4. Puławy
    5. Janów Lub. i Lasy Janowskie

    Bo:
    1. Przekorna eskapada rocznicowa z małżonką (Wenecja czy Kazimierz Dolny – oklepane)
    2. Bo nie byłem.
    3. Bo bylem dawno i El Greco.
    4. Wspominkowa podróż urodzinowa z mamą.
    5. Z dziećmi dla relaksu.

    PS Nie wszystkie Tomasze to orkany, a małżonka moja nazywa się … Agnieszka.

    1. Bardzo fajne kropki! Zwłaszcza Puławy wołają mnie od dłuższego czasu. Tyle miejsc do zobaczenia, tak mało czasu… A Tomasz to piękne imię, jeśli noszone przez dobrego człowieka. Pozdrowienia dla małżonki! :)

      1. Zrealizowana pierwsza kropka. Katowice.
        Po drodze kilka „piętnastominutowych” eksploracji – Iłża, Miechów, Ojcowski Park Narodowy, Olkusz, Pustynia Błędowska. (Nie udało się zobaczyć sosny na szczudłach – wybraliśmy inną trasę, ale co się odwlecze …)
        Katowice pełne pozytywów. Na pewno nie są takie jak je stereotypowo widzimy. Mają nawet czyste powietrze !
        Powrót też z wizytami w różnych miejscach. Oświęcim. Odczucia podobne do Twoich. Nie wysiadaliśmy nawet z samochodu. Niepojęta dla mnie jest komercjalizacja tego miejsca. Potem Wadowice. Obowiązkowe kremówki, zresztą bardzo smaczne. I Lanckorona !!! Fantastyczna miejscowość, wspaniale położona na południowym zboczu wzgórza, no i Rynek !!! Drewniane chatki wokół pochyło położonego placu. Jedno z bardziej klimatycznych miejsc jakie znam.
        P.S.
        Zmiany w kropkach:
        2. Raczej bez Płocka – w zamian coś wymyślę.
        5. Zamiast Janowa i okolic – pogranicze mazowiecko- świętokrzyskie, z bazą koło Szydłowca.

        Pozdrawiam.
        Tomasz Kloc

        1. No i pięknie :) Iłża bardzo mi się podobała, zresztą Katowice też. W ogóle nie są takie, jak nam się wydaje. Dla mnie centrum Katowic to taki nowocześniejszy Kraków. O Lancokoronie słyszałam, ale nigdy nie dotarłam. Skoro rekomendujesz, to się skuszę :)

          Służę pomocą przy realizacji piątej kropki :)

          Serdeczności spod Kielc!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *